Wokalista na scenie był przez ponad 50 lat. Zostawił po sobie wiele przebojów, a on powtarzał, że całe jego życie było uzależnione od woli Boga.
Krzysztof Krawczyk urodził się w Katowicach w 1946 roku. Wszyscy znają jego utworów „Chciałem być”, „Mój przyjacielu” i „Bo jesteś Ty”. Wokalista w wywiadzie udzielonym Vivie opowiadał, że życie nie jest splotem przypadków i tylko Bóg i Chrystus wiedzieli, jak potoczy się jego kariera.
– Bóg zabrał mi ojca, gdy miałem 16 lat dlaczego żebym stał się mężczyzną. Wtedy straciłem wiarę na ponad 20 lat. Czemu? Żeby ją odzyskać i wierzyć żarliwie. Kiedy ojciec umarł poszedłem do pracy. Musiałem przejąć rolę głowy rodziny, bo matka byłam załamana. Miała 1200 zł renty i dwoje dzieci mnie i młodszego brata. Odebrałem wtedy swoje razy od życia właściwie po to, żebym stał się twardszy. Kilka razy mogła spotkać mnie śmierć – wyznał Krzysztof Krawczyk dla Vivy.
Wypadek samochodowy
Artysta wierzył, że mógł zginąć, ale wola Boża go uratowała.
– Leciałem samolotem, a obok pioruny, gromy z jasnego nieba. Byliśmy wtedy nad Górami Skalistymi i pomyślałem wtedy, co ma być to będzie. Później mogłem zginąć w wypadku samochodowym, a przeżyłem. Mogłem pójść w lekomanie, ale spotkałem Ewę, która mnie uratowała i wyciągnęła z tego – opowiadał wokalistka.
Krzysztof Krawczyk wyznał prawdę o morfinie, heroinie, depresji i paleniu trawki.
– Morfiny nigdy brałem, bo wiedziałem, że po pierwszym zastrzyku będę uzależniony. Podobnie jak z heroiną, o której wiedziałem, że to straszny morderca. Po rozstaniu z drugą żoną wpadłem w straszną depresję. Mój opiekun wynajął mi pokój u hippisów. Oni codziennie coś brali, palili trawkę, pili, ale ja nigdy nie zostałem ćpunem, ani alkoholikiem – wyznał artysta dla Vivy.
Byłem poligamistą
Przyznał się też do innej słabości, której pozbył się dzięki Bogu.
– Kiedyś myślałem, że poligamia to tak normalnie, jak zjedzenie tortu. Stanowiłem łakomy kąsek dla kobiet, które zawsze mnie jakoś wypatrzyły i upolowały. One zawsze mi się podobały od pierwszego wejrzenia.
Po latach Krzysztof Krawczyk wyznał, że miał wspaniałe partnerki w swoim życiu. Grażyna była jego szkolną miłością, druga Halina Żytkowiak śpiewała z nim i ma z nią syna.
– Obydwa małżeństwa były bardzo spokojne. Jedynym problemem była moja poligamia w pierwszym związku, a w drugim ja zostałem zdradzony. I poczułem, co przeżywa kobieta mająca poligamicznego męża. Jeśli nie ma wierności, to zabija małżeństwa. Teraz jestem monogamistą stuprocentowym przy boku Ewy – opowiadał dla Vivy w 2008 roku.
Ze swoją trzecią żoną przeżył prawie 40 lat, aż do jego śmierci 9 kwietnia 2021 roku.

