Artystka straciła swojego męża w grudniu zeszłego roku. Chorował i ona była gotowa na najgorsze. Jak się teraz czuje wokalistka?
5 grudnia 2025 umarł Jacek Gulczyński, ceniony artysta, malarz, fotografik, ale i mąż Małgorzaty Ostrowskiej, z którym była przez ponad 40 lat. To ona poinformowała na Instagramie o jego śmierci po długiej chorobie. W ostatnim czasie przebywał w hospicjum w Poznaniu.
Były złe momenty
Wokalistka przeżyła pierwsze święta bez męża i nie był to łatwy czas dla niej i syna Dominika.
– Święta są szczególnym czasem i jednak zdecydowanie lepiej przebiegają w „pełnej obsadzie”, to na pewno, alesytuacja jest taka, a nie inna i z tego też trzeba się podnieść. Przyznaję, że są momenty, kiedy jest źle i kiedy jest łatwiej – powiedziała w DDTVN.
Żałoba może wykończyć psychicznie, ale i fizycznie.
– Nie sądziłam, że taka sytuacja może uderzyć psychicznie, to wiadomo, ale i fizycznie. Okazuje się, że traci się kondycję, często traci się też zdrowie. To jest sprawa tego, że ostatnie miesiące były skierowane w kompletnie innym kierunku, w kierunku innej osoby, opieki, załatwiania mnóstwa rzeczy i człowiek troszeczkę zapomina o sobie – wyjaśniła.
Zespół jej pomógł w żałobie
Wyjawiła, co jej pomogło w tym ciężkim okresie.
– Muzyka jak najbardziej i to, że mam cudowny zespół ludzi. Mówię o zespole, całej ekipie, managemencie, którzy mnie wspierają i z dużą wyrozumiałością, cierpliwością czekają, aż się podniosę. To, co przeżywam, to jest inaczej niż to, co prezentuję na zewnątrz. Do tego, żeby było ok, bardzo często trzeba pomocy ludzi życzliwych – powiedziała piosenkarka w DDTVN.
Małgorzata Ostrowska wyznała też, jak wyglądały ostatnie dni jej męża.
– Doktor prowadząca mojego męża mówiła: natychmiast zrobić wernisaż, przyprowadzić jego ukochane psy do hospicjum, przynieść używki, bo był na głodzie nikotynowym, wszyscy palacze tak mają. […] Żegnał życie w najlepszych warunkach, jakie można mu było zapewnić – wspominała.


Oddała jego grafikę na licytację
Piosenkarka wspiera działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i nie mogła o tym zapomnieć w tym roku. Oddała na licytację grafikę z jej zdjęciem autorstwa męża, który stworzył ją w latach 80.
– Myślałam, że po raz pierwszy w życiu niczego nie przekażę, nie miałam głowy i siły do tego, ale natknęłam się przy porządkowaniu pracowni na tę grafikę. Pomyślałam, że może nie jest za późno. Można licytować – zachęcała.
Najlepszą terapią na smutek będzie praca i już 23 stycznia rusza w trasę koncertową, świętując 45 lat na scenie. Potem wyda kolejną płytę.



























