Sebastian Fabijański od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w polskim show-biznesie. Ma na koncie role w filmach i serialach, a już wkrótce zobaczymy go w zupełnie nowej odsłonie – na parkiecie programu „Taniec z gwiazdami”. Według medialnych doniesień jego taneczną partnerką ma być Julia Suryś.
- Depresja, lęki i śmierć ojca. Punkt zwrotny w życiu aktora
- „Widziałem wiele rzeczy”. Fabijański o innych pacjentach
- Prywatna klinika zamiast państwowego szpitala. „Nie wiem, co by się wtedy ze mną stało”
- „Szelest kapci o podłogę”. Dźwięki, które towarzyszyły mu dniami i nocami
- Od szpitalnego łóżka do „Tańca z gwiazdami”. Nowy rozdział w życiu Fabijańskiego
- Głos, który przełamuje tabu
- Co myślisz?
Choć dziś aktor znów pojawia się na świeczniku, niewielu fanów zdaje sobie sprawę, jak dramatyczny był jeden z etapów jego życia. Fabijański otwarcie mówi o problemach ze zdrowiem psychicznym, z którymi zmagał się kilka lat temu. Depresja i zaburzenia lękowe doprowadziły go ostatecznie do hospitalizacji.
W najnowszym wywiadzie w Kanale Zero artysta wrócił pamięcią do pobytu w prywatnej klinice psychiatrycznej. Jego słowa poruszają i pokazują realia, o których wciąż mówi się zbyt rzadko.
Depresja, lęki i śmierć ojca. Punkt zwrotny w życiu aktora
Sebastian Fabijański nie ukrywa, że jego problemy zdrowotne nasiliły się po śmierci ojca w 2017 roku. To właśnie wtedy – jak sam przyznaje – wszystko zaczęło się gwałtownie pogłębiać.
Depresja i stany lękowe stopniowo odbierały mu kontrolę nad codziennym funkcjonowaniem. W pewnym momencie pomoc ambulatoryjna przestała wystarczać. Aktor trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędził niemal trzy miesiące.
Jak się okazuje, była to prywatna placówka – decyzja, która miała dla niego ogromne znaczenie.
„Widziałem wiele rzeczy”. Fabijański o innych pacjentach
W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim aktor opisał sceny, które do dziś pozostają w jego pamięci. Spotkania z innymi pacjentami były dla niego niezwykle poruszające.
— Widziałem wiele rzeczy. Była kobieta z depresją poporodową, bardzo, bardzo ciężki stan. Była dziewczyna, która przychodziła do mnie i mówiła, że widziała Boga, że z nim przed chwilą rozmawiała — opowiada Sebastian Fabijański w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim.
To świadectwo pokazuje, jak różne dramaty spotykają się w jednym miejscu i jak cienka bywa granica między codziennością a psychicznym kryzysem.
Fabijański podkreśla, że sam miał zapewnione wyjątkowe warunki, które pomogły mu przetrwać ten trudny okres.
Prywatna klinika zamiast państwowego szpitala. „Nie wiem, co by się wtedy ze mną stało”
Aktor ujawnił, że przebywał w odosobnionym pokoju. Jak zaznacza, możliwość leczenia w prywatnej placówce była dla niego kluczowa.
— Miałem bardzo odosobniony pokój, bo to była taka prywatna klinika. W ogóle całe szczęście, że powstała, bo wydaje mi się, że do państwowego szpitala psychiatrycznego nie mógłbym trafić. Po prostu nie byłbym w stanie i nie wiem, co by się wtedy ze mną stało — dodał.
To mocne wyznanie rzuca światło na problem dostępności i jakości opieki psychiatrycznej w Polsce. Fabijański nie ukrywa, że bez takiego wsparcia jego historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.
„Szelest kapci o podłogę”. Dźwięki, które towarzyszyły mu dniami i nocami
Jednym z najbardziej sugestywnych fragmentów rozmowy jest opis codziennych odgłosów, które wypełniały przestrzeń kliniki. Aktor mówi wprost: były momenty, kiedy cisza była wręcz bardziej przerażająca niż hałas.
— Natomiast to co, co słyszysz, co jest tak naprawdę twoim towarzyszem od rana do wieczora, to jest szelest i szuranie kapci o podłogę, bo ludzie pod wpływem bardzo silnych leków psychotropowych, które ich otumaniają i mocno zobojętniają, po prostu chodzą trochę jak zombie — wyjaśnił Sebastian Fabijański.
Ten obraz działa na wyobraźnię i pokazuje, jak trudnym doświadczeniem jest pobyt na oddziale psychiatrycznym – nie tylko dla samego pacjenta, ale także dla wszystkich wokół.
Od szpitalnego łóżka do „Tańca z gwiazdami”. Nowy rozdział w życiu Fabijańskiego
Dziś Sebastian Fabijański jest w zupełnie innym miejscu. Wraca do pracy, podejmuje nowe wyzwania i już wkrótce spróbuje swoich sił w „Tańcu z gwiazdami”. Dla wielu widzów będzie to okazja, by zobaczyć go w lżejszej, bardziej rozrywkowej odsłonie.
Jego szczerość dotycząca zdrowia psychicznego sprawia jednak, że udział w tanecznym show nabiera dodatkowego znaczenia. To nie tylko kolejny projekt zawodowy, ale także symbol powrotu do równowagi i życia po bardzo ciemnym okresie.
Głos, który przełamuje tabu
Wyznanie Sebastiana Fabijańskiego wpisuje się w coraz szerszą dyskusję o zdrowiu psychicznym w Polsce. Coraz więcej osób publicznych decyduje się mówić otwarcie o depresji, lękach i leczeniu psychiatrycznym – a każda taka historia pomaga oswajać temat, który przez lata był zamiatany pod dywan.
Aktor nie kreuje się na bohatera. Po prostu opowiada, jak było. I właśnie ta prostota sprawia, że jego słowa wybrzmiewają tak mocno.

























