Ewa Błaszczyk to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny teatralnej i filmowej. W podcaście Złota Scena podzieliła się intymnymi refleksjami na temat swojej kariery, powołania i wewnętrznych motywacji. Jak przyznała, do aktorstwa pchnęła ją… nieśmiałość.
Wybitni reżyserzy i silne artystyczne więzi
W trakcie rozmowy artystka wracała pamięcią do współpracy z legendami: Zygmuntem Hübnerem, Erwinem Axerem, Adamem Hanuszkiewiczem, Ryszardem Perytem, Jerzym Grzegorzewskim czy Krzysztofem Warlikowskim. Te spotkania pozostawiły w niej trwały ślad.
Mam szczęście do ludzi – podkreśliła z wdzięcznością. Jak dodała, często wraca do tych przeżyć szukając sensu i inspiracji w kolejnych projektach.
Sztuka kontra cenzura – teatr w stanie wojennym
Ewa Błaszczyk z ogromnym przejęciem opowiadała o przedstawieniu „Joanna d’Arc na stosie” wystawianym w czasie stanu wojennego. Artystka przyznała, że w tamtych czasach sztuka była kanałem dla prawdy, której nie dało się powiedzieć wprost.
Byłam przywiązana do słupa, a chór śpiewał: ‘Ciemności, ciemności, cały kraj zionie pustką’ – cenzura nie wychwyciła aluzji. To był nasz niemy krzyk.
Dlaczego nie została za granicą? „Jestem stąd”
W latach 80. mogła rozwijać karierę na Zachodzie, jednak na stałe mieszkała w Polsce. Mimo że grała w Niemczech, w Berlinie, Monachium zawsze wracała do kraju.
Był taki moment, że dostałam propozycję zostania na stałe. Ale po jednym występie na Śląsku, gdy śpiewałam ‘Orszaki dworaki’ Agnieszki Osieckiej, wiedziałam, że nie mogę wyjechać. Tyle energii szło od ludzi. Zdecydowałam: 'ja jestem stąd’.
Rola fundacji „Akogo?”
Nie sposób mówić o Ewie Błaszczyk bez wspomnienia jej działalności społecznej. Fundacja „Akogo?” i budowa Kliniki „Budzik” to jej osobista misja, która rozpoczęła się po tragicznym wypadku jej córki Oli.
To, co mnie spotkało, musiało mieć sens. A skoro tak, muszę działać.
Więcej informacji o fundacji dowiecie się z naszego podcastu. Link poniżej.

























