Małgorzata Walewska ujawniła plany Joanny Kołaczkowskiej. „Sytuacja poszła w złą stronę”

Katarzyna Pasztaleńska
4 min przeczytany
Joanna Kołaczkowska, fot. KAPIF

Joanna Kołaczkowska, dla wielu uosobienie kobiecego oblicza współczesnego polskiego kabaretu, na zawsze zapisała się w historii rodzimej sceny rozrywkowej. Jej niepowtarzalne występy w Kabarecie Hrabi przez lata bawiły publiczność do łez. Artystka łączyła w sobie wyjątkowe poczucie humoru, dystans do siebie i sceniczną charyzmę. Wiadomość o jej chorobie, którą członkowie kabaretu przekazali w kwietniu tego roku, zszokowała fanów i środowisko artystyczne. Wszyscy żywili nadzieję, że Kołaczkowska pokona chorobę i powróci na scenę. Niestety, 17 lipca 2025 roku Polskę obiegła smutna informacja o jej śmierci.

Ostatnie pożegnanie artystki. Msza, uroczystość świecka i symboliczne miejsce pochówku

Pogrzeb Joanny Kołaczkowskiej odbył się 11 dni po jej śmierci. Ceremonia rozpoczęła się mszą świętą w kościele św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach. Następnie, w sali ceremonialnej Cmentarza Wojskowego, odbyło się świeckie pożegnanie, w którym uczestniczyli bliscy, przyjaciele, współpracownicy oraz liczni wielbiciele artystki. Wzruszające przemówienia, wspomnienia i łzy świadczyły o tym, jak wielki ślad pozostawiła po sobie Kołaczkowska – nie tylko jako artystka, ale przede wszystkim jako człowiek.

Po zakończeniu uroczystości urnę z prochami artystki złożono w grobie znajdującym się w tej samej kwaterze, gdzie spoczywa jeden z najwybitniejszych polskich satyryków – Stanisław Tym. Symboliczne sąsiedztwo dwojga wybitnych postaci polskiej sceny kabaretowej podkreśla rangę Kołaczkowskiej jako jednej z najważniejszych twórczyń humoru w Polsce.

Zobacz także: Ktoś zostawił to na grobie Kołaczkowskiej. Cios prosto w serce fanów

Niedokończone plany i stracone możliwości. Joanna miała zagrać w Operze Narodowej

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej przerwała nie tylko jej życie, ale również wiele zawodowych planów, w których miała wziąć udział. Jednym z takich projektów była wspólna praca z operową diwą Małgorzatą Walewską. Słynna śpiewaczka i jurorka programu „Twoja twarz brzmi znajomo” w rozmowie z portalem Świat Gwiazd ujawniła, że Kołaczkowska miała zagrać jedną z ról w nadchodzącej operze „Duch wojewody”, wystawianej w Operze Narodowej.

W momencie, kiedy zaczął się ten najgorszy okres jej życia, miałyśmy pracować razem w Operze Narodowej. Joasia miała grać doktora w operze „Duch wojewody”. Miałyśmy umówione spotkania, żeby przećwiczyć dialogi. Było wiadomo, że Joasia nie przyjdzie, bo jest chora. Potem się okazało, że nie przyjdzie na produkcję, bo ta choroba jest na tyle poważna, że jest w szpitalu – wspominała Walewska.

Produkcję spektaklu przesunięto z powodu śmierci papieża, co dało nadzieję, że Joasia zdąży wrócić do zdrowia i wziąć udział w projekcie. Niestety, los okazał się bezlitosny.

Myślałam, że może Joasia wróci, że ten miesiąc wystarczy, żeby wyzdrowiała, ale niestety sytuacja poszła w złą stronę – mówiła poruszona artystka.

Zobacz także: Dariusz Kamys z najmocniejszym przemówieniem na pogrzebie Kołaczkowskiej. Nie oszczędził konkretnych osób

„Nie da się pogodzić z takim odejściem”. Emocjonalne słowa Małgorzaty Walewskiej

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej mocno poruszyła Małgorzatę Walewską, która nie kryła emocji w rozmowie z mediami. Wyraziła ból i niedowierzanie, które towarzyszą jej do dziś.

Cały czas nie mogę uwierzyć, że Joanna nie żyje. Nie da się pogodzić z takim odejściem. Człowiek, który dawał tyle radości wszystkim… Straszne – podkreśliła śpiewaczka.

Te słowa trafnie oddają nastroje, jakie panują wśród tysięcy fanów i przyjaciół artystki. Joanna Kołaczkowska pozostanie w pamięci jako kobieta o niebywałym talencie, serdeczności i nieprzeciętnym darze rozśmieszania ludzi – nawet w najciemniejszych czasach. Jej odejście to nie tylko strata dla polskiego kabaretu, ale również dla całej kultury.

Co myślisz?

Udostępnij ten artykuł
Uwielbiam komedie i muzykę popularną, chociaż nie stronię od klasycznej czy jazzowej. Spełniona zawodowo i prywatnie mama dwojga dzieci. "Cierpliwość jest podporą słabych, niecierpliwość ruiną silnych" – to moja życiowa dewiza.
Brak komentarzy
Złota Scena
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.