Portal TMZ poinformował, że przyczyną śmierci Catherine O’Hara była zatorowość płucna, a przyczyną pośrednią — rak odbytnicy. Informacje te znalazły się w oficjalnym akcie zgonu, który cytują amerykańskie media.
- Dramatyczne chwile przed śmiercią aktorki
- Nieobecność na Złotych Globach 2026 wzbudziła pytania
- Ostatni publiczny występ Catherine O’Hary
- Rzadka wada serca, o której mówiła bez tabu
- „To, że wciąż żyję”. Jej podejście do starości i przemijania
- Ikona kina, która zostawiła po sobie więcej niż role
- Co myślisz?
Z dokumentów wynika również, że aktorka została skremowana, a jej prochy przekazano mężowi, Robertowi „Bo” Welchowi. Rodzina nie zdecydowała się dotąd na publiczne uroczystości pożegnalne, zachowując prywatność w jednym z najtrudniejszych momentów.
Dramatyczne chwile przed śmiercią aktorki
Według ustaleń dziennikarzy, Catherine O’Hara trafiła do szpitala w bardzo poważnym stanie. Ratownicy medyczni, którzy udzielali jej pomocy, relacjonowali, że aktorka miała znaczne trudności z oddychaniem. Objawy te okazały się związane z zatorowością płucną — schorzeniem, które często rozwija się gwałtownie i stanowi bezpośrednie zagrożenie życia.
Mimo podjętej interwencji medycznej, aktorki nie udało się uratować. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła branżą filmową i fanami na całym świecie, dla których O’Hara była symbolem charakterystycznego humoru, klasy i niezwykłej ekranowej charyzmy.
Nieobecność na Złotych Globach 2026 wzbudziła pytania
Prawie trzy tygodnie przed śmiercią aktorka znana z filmu Kevin sam w domu była wyraźnie nieobecna na gali Złote Globy 2026. Zwróciło to uwagę obserwatorów, tym bardziej że O’Hara była wówczas nominowana za drugoplanową rolę u boku Seth Rogen w filmie The Studio.
Wówczas brak aktorki tłumaczono względami prywatnymi. Dopiero dziś, w świetle ujawnionych informacji o jej stanie zdrowia, nieobecność na prestiżowej gali nabiera nowego, znacznie bardziej dramatycznego znaczenia.
Ostatni publiczny występ Catherine O’Hary
Ostatni raz Catherine O’Hara pojawiła się publicznie we wrześniu 2025 r., podczas gali rozdania nagród Emmy. Była wówczas dwukrotnie nominowana — za role w produkcjach The Studio oraz The Last of Us.
Choć nie zdradzała żadnych szczegółów dotyczących swojego zdrowia, wielu fanów po fakcie zwraca uwagę, że jej obecność na czerwonym dywanie była znacznie skromniejsza niż w poprzednich latach. Aktorka, znana z dystansu do własnej sławy, nie komentowała wówczas swojego samopoczucia.
Rzadka wada serca, o której mówiła bez tabu
Catherine O’Hara, prywatnie matka Matthew i Luke’a Welcha, kilka lat wcześniej publicznie ujawniła, że cierpi na rzadką wadę serca — dextrocardia z situs inversus, czyli całkowite odwrócenie trzewi. O swojej przypadłości opowiadała z charakterystycznym humorem.
— „Jestem dziwakiem, tak!” — żartowała w 2021 r., przyznając jednocześnie, że o wadzie dowiedziała się dopiero w dorosłym życiu, ponieważ przez lata unikała wizyt u lekarza.
Choć schorzenie to nie było bezpośrednią przyczyną śmierci, informacja o nim po raz kolejny zwróciła uwagę na fakt, że aktorka przez całe życie zmagała się z nietypowymi wyzwaniami zdrowotnymi, o których mówiła otwarcie i bez dramatyzowania.
„To, że wciąż żyję”. Jej podejście do starości i przemijania
O’Hara wielokrotnie podkreślała, jak wiele znaczy dla niej możliwość cieszenia się życiem mimo upływu lat. W rozmowie z Julia Louis-Dreyfus w podcaście Wiser Than Me w 2024 r. przyznała, że jej ulubioną stroną bycia siedemdziesięciolatką jest „to, że wciąż żyje”.
Do kwestii śmierci podchodziła z dystansem, ciepłem i charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Nie unikała rozmów o przemijaniu, traktując je jako naturalną część ludzkiego doświadczenia.
— „Śmiejąc się, otoczona moimi starymi wnukami, które mówią: ‘Już odpuść, babciu!’” — tak w 2013 r. w Vanity Fair opisywała swoją wizję idealnego odejścia.
Ikona kina, która zostawiła po sobie więcej niż role
Śmierć Catherine O’Hary zamyka ważny rozdział w historii kina i telewizji. Była aktorką, która potrafiła łączyć komediowy talent z dramatyczną głębią, a jej role — od kultowych produkcji familijnych po ambitne seriale — na trwałe zapisały się w popkulturze.
Pozostawiła po sobie nie tylko imponujący dorobek artystyczny, ale również wizerunek osoby, która do życia, starości i śmierci podchodziła z niezwykłą klasą. Dla fanów na całym świecie pozostanie symbolem autentyczności i radości, której nie da się wyreżyserować.
























