Krystyna Giżowska, jedna z ikon polskiej estrady, w szczerej rozmowie z Anną Jurksztowicz w podcascie Złotej Sceny – Legendy Showbiznesu, wspomina swoje artystyczne początki w rzeczywistości PRL-u.
Krystyna to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich piosenkarek, która zdobyła popularność w latach 80. Już jako nastolatka zaczęła swoją przygodę ze sceną muzyczną – debiutując w wieku 14 lat jako solistka Zespołu Pieśni i Tańca „Transportowiec” w Koszalinie. Jest znana z wielu przebojów, które stały się klasykami polskiej muzyki rozrywkowej, m.in.: „Nie było ciebie tyle lat”, „Przeżyłam z tobą tyle lat”, „Złote obrączki” czy „W drodze do Fontainebleau”.
Choć sama z uśmiechem mówi, że jej „pięć minut już dawno minęło”, rzeczywistość pokazuje coś innego.
Nawet nie przypuszczałam, że będzie tak to wszystko się pięknie rozwijało, bo w końcu moje 5 minut już dawno minęło i tak wydawało mi się, że to będzie wszystko tak zamierało, zamierało coraz mniej koncertów. A tu od momentu, od czterech lat (…) To wszystko nagle się zaczęło w moim życiu kręcić wokół sceny, wokół tego, co kocham i co zawsze było moim takim marzeniem i to mam nadzieję tak zostanie, bo bo w końcu my jesteśmy stworzeni do bycia na scenie.
Krystyna Giżowska/ONS
Miitarne początki
Droga Giżowskiej na szczyt wiodła przez amatorskie ruchy artystyczne. Zaczynającym karierę artystyczną Krystyny momentem była praca w zespole marynarki wojennej „Flotylla”. To tam, pod okiem pedagogów, uczyła się nie tylko śpiewu, ale profesjonalizmu i dyscypliny.
„Tam się musiałam nauczyć solfeżu, tam musiałam nauczyć się dykcji” – wspomina
Artystka przypomniała także swoje pierwsze festiwale – Piosenki Żołnierskiej i Opolski – oraz przebój, który przyniósł jej prawdziwą popularność – „Nie było ciebie tyle lat”, trafił do niej przez przypadek. Piosenkę wcześniej odrzuciła cenzura (ze względu na tekst o „rozmowach kontrolowanych”), a pierwotnie miała ją śpiewać Urszula. Giżowska nagrała utwór w przerwie między innymi sesjami, „na kolanie”, a zaraz potem wyjechała na półroczny kontrakt do Japonii.
Przyjeżdżam, a tu wszyscy śpiewają: 'Nie było ciebie tyle lat’. Ja mówię: „To niemożliwe”.
Wtedy rzeczywiście mnie to tak zaskoczyło i doszłam do wniosku, że nie ma recepty na przebój. Wiele razy nagrywałam numery, gdzie wszystko grało, że będzie hit, a tu nic nie (…) A tutaj nagle nagrywasz po prostu z kartki przypadkiem (…) mówię, „Dobra nagram dla was, już dla świętego spokoju”.
Krystyna Giżowska/mat.prasowe
Polska gwiazda w NRD
Dzięki współpracy z Kessler Agentur, odpowiednikiem polskiego Pagartu, Giżowska znalazła się w programie telewizyjnym, w którym występowali młodzi artyści z różnych krajów. Choć początkowo nie znała niemieckiego, szybko nauczyła się komunikować i wkrótce występowała w programach radiowych i telewizyjnych, nawet udzielając wywiadów na żywo po niemiecku.
Zaopatrzyłam się w różnego rodzaju słowniki. Ja znałam tylko „Danke schön” – mówiła z uśmiechem. Swoje pierwsze doświadczenia opisała również z poczuciem humoru: „Ja pamiętam jak po raz pierwszy byłam w Dreźnie, przyjechaliśmy i widzę szyld i przeczytałam sobie Aban Strase… myślę: „Bana to jest pociąg, sztras to jest ulica, to jedźmy tam” – a to była droga jednokierunkowa!
Artystka wspomina też ogrom sceny, orkiestrę, balet i chór.
To była już taka scena, gdzie poczułaś się naprawdę gwiazdą. Balet ponad 100-osobowy, który ci zawsze towarzyszył. Tam nie wychodziłaś na scenę sama, bo to była ogromna, potężna scena. Orkiestra, pełen skład, ze smykami, ze wszystkim, w ogóle chór sześciosobowy do tego. Szyły ci przecież stroje specjalnie do programu, który przez pół roku grałaś.
Giżowska podkreśla, że jej doświadczenia za granicą nauczyły ją również szacunku do języka polskiego. Choć wykonywała utwory w innych językach, ceniła wartość śpiewania w ojczystym języku.
Polski język mamy dzięki temu, że mamy rynek polski bardzo zawężony. Dbajmy o to, żebyśmy Polacy śpiewali po polsku”
Piosenka to miała początek, środek i zakończenie. Ona opowiadała jakąś historię i właściwie były to zawsze teksty, gdzie były rymy, gdzie się wszystko zgadzało. Tak jakbyś pisała dobry wiersz albo pisała książkę w skrócie, prawda? (…) Teraz się to wiele zmieniło, bo właściwie skrótem się mówi. Już takich opowieści w piosenkach jest mało, chociaż nie generalizuję, bo wiem, że są też piękne teksty