28 lipca 2025 roku, Warszawa. W cieniu drzew Powązek tłum ludzi żegna Joannę Kołaczkowską — artystkę jedyną w swoim rodzaju, ikonę polskiego kabaretu, aktorkę, która przez dekady niosła ludziom śmiech i czułość w równych proporcjach. Miała 59 lat. Odeszła w gronie najbliższych.
Uroczystości pogrzebowe podzielone zostały na dwie części. Najpierw, w kościele św. Karola Boromeusza, odbyła się msza święta koncelebrowana przez kilkunastu duchownych. Wśród uczestników znalazła się m.in. aktorka Katarzyna Żak. Później, w sali „Powązki Wojskowe”, odbyła się świecka ceremonia wspomnieniowa. Zgromadzono nagrania z udziałem Joanny, które na nowo przypomniały jej niepowtarzalną energię sceniczną, absurdalny humor i wrażliwość.
„Pełen wzruszeń i niedowierzania” – tak wyglądał dzień pożegnania
Po ceremonii Katarzyna Żak podzieliła się swoimi emocjami w poruszającym wpisie na Instagramie:
„Pożegnaliśmy Joannę Kołaczkowską – artystkę jedyną w swoim rodzaju. Pogrzeb był pełen wspomnień, wzruszeń i niedowierzania, że jej już z nami nie ma.”
W dalszej części dodała:
„Jej błyskotliwość, absurdalny humor i niezwykła wrażliwość przez lata rozjaśniały nasze codzienne troski i pokazywały, że śmiech potrafi być formą czułości. Zostawiła po sobie nie tylko sceniczne kreacje, ale i ogrom serca – zapisanego w pamięci wszystkich, którzy jej słuchali i patrzyli z zachwytem. Spoczywaj w pokoju, Asiu.”
Zobacz także: Przemowa byłego męża na pogrzebie Kołaczkowskiej
„Aśka, Aśka…” — głos Dariusza Kamysa
W imieniu zespołu Kabaret Hrabi przemawiał Dariusz Kamys, wieloletni partner sceniczny Kołaczkowskiej i mąż jej siostry.
— „Jesteśmy tu, chociaż wcale tego nie chcemy. To nie tak miało być, nie w tym terminie, nie w tej sali. Oj, Aśka, Aśka…”
Kamys przypomniał, jak wiele artystycznie zawdzięczali Joannie – jej intuicji scenicznej, charyzmie i odwadze:
— „Reżyserowałaś nas jednym spojrzeniem. Byłaś osobą, która dodawała odwagi – w sztuce i w życiu. Nawet kiedy było Ci trudno, mówiłaś: 'Dobra, nie żalmy się, jedziemy dalej’.”
Zobacz także: Kołaczkowska dała Majewskiemu znak po śmierci


Szymon Majewski i opowieść o żołędziu
Najdłuższe i zarazem najbardziej osobiste przemówienie wygłosił Szymon Majewski — dziennikarz, satyryk, wieloletni przyjaciel Joanny, z którym przez cztery lata nagrywał podcast „Mówi się”. Wspominał ich spotkania, kawę, kota Stefana, i te rozmowy, które zaczynały się od: „Cześć Szymon. Cześć Asia”.
Ale największe poruszenie wywołał jego opis snu:
— „Asiu, śniłaś mi się. Lataliśmy razem nad łąką. Miałem Cię w plecaku, w jakimś nosidle. Powiedziałaś, że dasz mi znak. I kilka dni później, gdy siedziałem w ogródku, myśląc o tym śnie… spadł mi na głowę żołądź. Centralnie. Serio. We mnie żołędziem. Cała Asia.”
Majewski mówił również o tym, jak wiele osób podchodzi do niego na ulicy, by powiedzieć, co dla nich znaczyła Joanna:
— „Asia, czy ty wiesz, że codziennie ktoś mnie zatrzymuje? Że ten kucharz od ramenu na Bielanach przytulił mnie, ale tak naprawdę przytulił Ciebie – we mnie? Cała Polska cię przytula, tak jak ty przytulałaś nas swoim hrabiowskim i pączkowym humorem.”
To nie był tylko kabaret. To był teatr
Joanna Kołaczkowska była sercem Kabaretu Hrabi, ale jej działalność wykraczała daleko poza granice scenicznego skeczu. Wprowadzała na scenę formy, które momentami przypominały teatr absurdu, dramat psychologiczny, a nawet filozoficzną refleksję ukrytą w śmiechu.
— „Wyszliście z kabaretu, Asiu. To był teatr. Tam był Gogol, był Witkacy. Byłaś kimś więcej niż tylko komiczką. Byłaś artystką pełną.” — mówił Majewski.
W jej stylu – bez kwiatów, z pomocą
Rodzina Joanny i Kabaret Hrabi zaapelowali, by zrezygnować z kwiatów i zamiast tego wesprzeć Fundację Avalon, niosącą pomoc osobom z niepełnosprawnościami.
Dane do wpłat:
Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym
Numer konta: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Tytuł przelewu: Cugier, 9392
Epitafium niewypowiedziane
Asia Kołaczkowska nie lubiła wielkich słów, sama śmiała się z przesady, dystansowała do powagi. A mimo to jej odejście wywołało jedno z najszczerszych i najgłębszych pożegnań, jakie widziała scena artystyczna w Polsce.
„Ostatnio tak bardzo Cię nie ma, że Cię jest jakoś strasznie dużo” — powiedział Szymon Majewski.
I właśnie tak jest.

























