W czwartkowym wydaniu „Gościa Radia ZET” padła deklaracja, która odbiła się szerokim echem nie tylko w politycznych komentarzach, ale również w sferze prywatnej byłego prezydenta. Andrzej Duda, pytany o ocenę swojego następcy, niespodziewanie wplótł w odpowiedź wątek rodzinny. Co istotne — był to pierwszy raz od czasu ślubu jego córki, gdy publicznie odniósł się do niej w tak bezpośredni sposób i wspomniał o przyszłych wnukach.
- Prywatny ton w politycznej rozmowie. Moment, który przyciągnął uwagę
- Cisza po ślubie córki i powrót do rodzinnych odniesień
- Dziesięć lat w Pałacu Prezydenckim. Bilans i zmiana ról
- „Jest Nawrocki, Dudy ni ma”. Demokracja bez sentymentów
- Każdy prezydent idzie własną drogą. I tak ma być
- Spotkanie w Belwederze i symboliczna klamra
- Słowa, które zostaną zapamiętane
- Co myślisz?
Prywatny ton w politycznej rozmowie. Moment, który przyciągnął uwagę
Rozmowa odbyła się na antenie Radio ZET, a jej gospodarzem był Bogdan Rymanowski. Już na początku wywiadu padło pytanie, które w naturalny sposób prowokuje polityczne porównania: czy następca jest lepszym prezydentem od poprzednika.
Odpowiedź Andrzeja Dudy zaskoczyła nie tyle samą treścią, ile osobistym akcentem, który pojawił się w tle. Były prezydent, znany z konsekwentnego oddzielania życia prywatnego od publicznego, tym razem świadomie przekroczył tę granicę.
Tak. Tego mu życzę — sobie również i moim wnukom — dodał, nie kryjąc uśmiechu.
To właśnie to zdanie sprawiło, że rozmowa została odczytana nie tylko jako polityczna deklaracja, lecz także jako subtelny sygnał osobistej zmiany w narracji byłej głowy państwa.
Cisza po ślubie córki i powrót do rodzinnych odniesień
Od czasu medialnego zainteresowania ślubem córki Andrzeja Dudy były prezydent konsekwentnie unikał publicznych odniesień do życia rodzinnego. Tym bardziej uwagę zwrócił fakt, że w rozmowie radiowej sam przywołał córkę oraz przyszłe wnuki — i to w kontekście odpowiedzialności za państwo.
Dla wielu obserwatorów był to sygnał, że Duda, zamykając dziesięcioletni rozdział swojej prezydentury, pozwala sobie na bardziej osobistą perspektywę. Przyszłość Polski przestaje być w jego wypowiedziach wyłącznie kategorią ustrojową — staje się również sprawą pokoleniową i rodzinną.
Dziesięć lat w Pałacu Prezydenckim. Bilans i zmiana ról
Andrzej Duda jest — obok Aleksander Kwaśniewski — jedynym prezydentem po 1989 roku, który sprawował urząd przez dwie kadencje. 6 sierpnia 2025 roku jego miejsce w Pałacu Prezydenckim zajął popierany przez niego w wyborach Karol Nawrocki.
Zmiana ta, choć formalnie zamknięta, wciąż pozostaje przedmiotem interpretacji. Słowa Dudy z Radia ZET wpisują się w narrację płynnego przekazania odpowiedzialności — bez rywalizacji i bez potrzeby porównywania dokonań.
„Jest Nawrocki, Dudy ni ma”. Demokracja bez sentymentów
W dalszej części rozmowy były prezydent podkreślał, że rotacja na najwyższym stanowisku w państwie jest naturalnym elementem demokracji. W swoim stylu, łącząc potoczność z polityczną refleksją, stwierdził:
Jest Nawrocki, Dudy ni ma, sorry, taki mamy klimat. Tak zdecydowali Polacy. Pan prezydent Nawrocki prowadzi swoją politykę, zresztą jak każdy prezydent i bardzo dobrze, że ma swoją politykę.
Ta wypowiedź została odebrana jako jasny sygnał: Andrzej Duda nie zamierza pełnić roli politycznego mentora ani strażnika swojej spuścizny.
Każdy prezydent idzie własną drogą. I tak ma być
Były prezydent zwrócił uwagę, że każdy gospodarz Pałacu Prezydenckiego realizuje własną wizję sprawowania urzędu. Jego zdaniem nie tylko nie należy się temu dziwić, ale wręcz trzeba to uznać za wartość systemową.
W tym kontekście ponownie wrócił do słów, które nadały rozmowie osobisty wymiar:
Tak jak powiedziałem na wstępie, życzę prezydentowi, życzę sobie, życzę mojej córce, jej pokoleniu, wnukom naszym w przyszłości kiedyś, żeby Karol Nawrocki był lepszym prezydentem niż Andrzej Duda.
Spotkanie w Belwederze i symboliczna klamra
Słowa Andrzeja Dudy wybrzmiewają szczególnie mocno w dniu zaplanowanego spotkania z urzędującym prezydentem. Już dziś, 8 stycznia, o godz. 17:30 w Belweder dojdzie do rozmowy Andrzeja Dudy z Karolem Nawrockim.
Wydarzenie będzie połączone z promocją książki „To ja. Andrzej Duda”, w której były prezydent podsumowuje dziesięć lat swojej prezydentury. Spotkanie ma wymiar symboliczny — to nie tylko dialog dwóch prezydentów, ale również moment domknięcia pewnego etapu.
Słowa, które zostaną zapamiętane
Deklaracja Andrzeja Dudy została odebrana jako coś więcej niż grzecznościowy gest wobec następcy. To także pierwszy od dawna publiczny sygnał prywatnej perspektywy byłego prezydenta — spojrzenia na państwo przez pryzmat córki, jej pokolenia i przyszłych wnuków.
W realiach ostrej polskiej polityki taki ton brzmi wyjątkowo. I być może właśnie dlatego ta wypowiedź jeszcze długo będzie cytowana — nie tylko jako komentarz do prezydentury Karola Nawrockiego, lecz także jako osobisty epilog dekady Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim.

























