Artur Barciś zdradził kulisy kultowego serialu i wspomina Annę Dymną

Klaudia Iwaszkiewicz
3 min przeczytany
Kadr z serialu "Miodowe lata", fot. Youtube

Miodowe lata” to jeden z najbardziej kultowych seriali komediowych w historii Polsatu. Od premiery pierwszego odcinka minęło już 27 lat! Z tej okazji Artur Barciś, niezapomniany Tadeusz Norek pojawił się w programie „Halo tu Polsat”, gdzie opowiedział o kulisach produkcji, zabawnych wpadkach na planie i wyjątkowej relacji z Anną Dymną.

Trudno w to uwierzyć, ale to już 27 lat od momentu, gdy widzowie po raz pierwszy zobaczyli na ekranie przygody Karola Krawczyka i Tadeusza Norka.

Premierowy odcinek „Miodowych lat” wyemitowano 13 października 1998 roku. Serial, produkowany przez Polsat przez sześć lat natychmiast stał się hitem i do dziś jest uważany za jedną z najlepszych polskich komedii sytuacyjnych.

Z tej okazji Artur Barciś, odtwórca roli Tadzika odwiedził studio „Halo tu Polsat”, by powspominać czasy nagrań i podzielić się anegdotami z planu.

Nagrywali na żywo

Aktor zdradził, że „Miodowe lata” nagrywano w sposób, o którym wielu widzów nie miało pojęcia.

– Myśmy nagrywali „Miodowe lata” przy udziale publiczności. Na żywo, w teatrze. Każdy odcinek był grany dwa razy – przy różnej publiczności – opowiadał Barciś w rozmowie z Agnieszką Hyży i Maciejem Rockiem.

Drugie nagranie służyło jako zabezpieczenie w razie pomyłek, a te zdarzały się często.

– Czasem kamera źle skadrowała, a czasem my po prostu nie potrafiliśmy się powstrzymać od śmiechu. Trzeba było nauczyć się przeczekiwać reakcje widzów, żeby nie zagłuszać dialogów – wspominał aktor z uśmiechem.

Wielka przyjaźń

Podczas wizyty w programie przypomniano także inny ważny moment w karierze Artura Barcisia, jego debiut filmowy w „Znachorze” z Jerzym Bińczyckim.

To właśnie na planie tego kultowego filmu aktor poznał Annę Dymną.

– „Znachor” to był mój debiut na dużym ekranie. Poznałem wtedy Annę Dymną, a Jerzy Bińczycki traktował mnie jak syna. Z Anią znamy się i lubimy bardzo, i ona zawsze może na mnie liczyć – wspominał Artur Barciś.

Produkcja programu zrobiła mu niespodziankę, odtwarzając nagrane w Krakowie życzenia od samej Dymnej.

– Już cię wtedy pokochałam, bo byłeś taki prawdziwy. Minęło 40 lat, ale ja nadal cię oglądam i cierpię na bezsenność, więc często w nocy włączam „Ranczo”. Zawsze jesteś w moim domu – powiedziała z czułością aktorka.

Anna Dymna, fot. ONS
Anna Dymna, fot. ONS

Anna Dymna została matką chrzestną córki Jana Englerta. Od lat nie zamieniły słowa. Jaki jest powód?

Co myślisz?

Udostępnij ten artykuł
Interesuje się mediami oraz recenzowaniem książek. W wolnych chwilach gram na gitarze i słucham ulubionej muzyki.
Brak komentarzy
Złota Scena
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.