W styczniu gruchnęła wiadomość, że aktorka właśnie się rozwodzi. Nikt się tego nie spodziewał. Para nie zdradzała szczegółów swojej decyzji. Teraz ona wypowiedziała się w tym temacie.
Andżelika Piechowiak jest na polskim rynku show-biznesowym od ponad 20 lat. Aktorka zdobyła popularność w serialu „M jak miłość”, w którym występowała przez siedem lat i wcielała się w postać Mirki. Wątek zakończył się w 2015 roku. Wcześniej zagrała gościnnie m.in. w serialach „Złotopolscy” czy „Plebania”, potem w filmie „Och, Karol” czy producji „Dziewczyny ze Lwowa”.
Producentka i autorka spektakli
W 2009 aktorka założyła agencję „Palmę”, która produkuje spektakle teatralne. Na tym skupiła się Andżelika Piechowiak. Na swoim koncie ma kilka sztuk, które cieszą się dużą popularnością na polskim rynku.
Ostatnio świętowała premierę komedii „Widelec w głowie” w Teatrze Kamienica, gdzie aktorka zagrała jedną z ról. Okazuje się, że nie tylko wyprodukowała tę sztukę, ale i ją napisała. Przez lata Andżelika Piechowiak ukrywała się jako Izabela Łaszczuk. Wcześniej stworzyła „Petardę”, która od lat jest grana w Teatrze Kamienica, ale i prezentowana w całej Polsce. Aktorka ujawniła wielki talent pisarski.

Na rozprawę pojechali jednym autem
W życiu prywatnym przeżyła wielkie zmiany. Od 2016 roku była żoną Rafała Olejniczaka, z którym ma siedmioletnią córkę, Wiktorię. W styczniu tego roku okazało się, że para się rozstała i doszło do rozwodu. Są jedni z nielicznych związków, którzy potrafili przejść ten ciężki okres bez skandali i w pełnym zrozumieniu. Na sprawę do sądu pojechali jednym samochodem i razem opiekują się dzieckiem, a nawet pracują wspólnie.
– Odkąd się poznaliśmy, to zawsze Rafał robił mi zdjęcia do spektakli. Mam do niego pełne zaufanie, bo zawsze dostarcza mi dobre zdjęcia, na których doskonale wyglądam. Teraz on nie zajmuje się tym zawodowo, ale dla mnie robi wyjątek. Wyciąga sprzęt i fotografuje, co mu sprawia dużo radości – opowiada Andżelika Piechowiak dla Złotej Sceny.
Aktorka podkreśla, że to wielka wartość w życiu, kiedy ludzie potrafią rozstać się z klasą, bez większych awantur.
– Małżeństwo czasem nie wychodzi, ale pozostaje przyjaźń, życzliwość i to, że można liczyć na kogoś i z nim współpracować. Życzę każdemu, kto musi się rozstać, takiego rozwodu i pozostania w życzliwym relacjach. Trzeba zachować szacunek dla drugiej osoby i wszystkich lat, które się wspólnie przeżyło, a szczególnie, kiedy ma się dziecko. Nasza córka jest najważniejsza i chcemy, aby poczuła, że rodzice dobrze się ze sobą dogadują – wyjawia dla Złotej Sceny.

O czym jest spektakl?
Co może się wydarzyć, kiedy w niewielkim domu na prowincji trzy kobiety postanowią uknuć plan idealny, by odzyskać majątek przegrany w karty przez męża-nieboszczyka? Sztuka w reżyserii Tomasza Sapryka pt.: „Widelec w głowie” jest ukoronowaniem 50-lecia pracy artystycznej Elżbiety Jarosik, która zagrała Teresę gospodynie domową, która nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel.
Wraz z dwiema córkami: Pauliną (Katarzyna Maciąg/ Andżelika Piechowiak) – miejscową bibliotekarką, idealistką z kompleksami i sfrustrowaną starą panną w jednym oraz Ewą (Anna Jarosik/ Milena Suszyńska) – wielkomiejską femme fatale, zarozumiałą i arogancką, będącą niemalże lustrzanym odbiciem mamusi, stworzą trio, którego długo nie zapomnicie. Wśród tych pełnych temperamentu pań będzie próbował jakoś przetrwać sąsiad Witek (Kamil Kula/ Mikołaj Roznerski) – nieśmiały mechanik, zagubiony w gąszczu intryg i kłamstw skłóconych kobiet. A w tle pogrzeb tatusia, hazardowe długi, wieloletni konflikt między siostrami, kradzież męża sprzed ołtarza i… widelec, który bynajmniej nie pełni roli typowej dla swojego kulinarnego przeznaczenia.

Najbliższe spektakle: 11 kwietnia, 14, 26 maja w Teatrze Kamienica.