Ryszard Rynkowski — jeden z najpopularniejszych polskich wokalistów — od lat wiedzie spokojne życie w Zbicznie, malowniczej miejscowości w województwie kujawsko-pomorskim. Choć na scenie zyskał status prawdziwej legendy, prywatnie starał się być przede wszystkim dobrym sąsiadem.
Niedawno jednak o artyście znów zrobiło się głośno — niestety nie z powodu muzyki, a z powodu głośnego incydentu na drodze.
Miał wystąpić w Opolu. Zamiast tego doszło do kolizji
14 czerwca br. Rynkowski był jedną z gwiazd zaproszonych na festiwal w Opolu. Miał pojawić się podczas wyjątkowego koncertu „Trzy ćwiartki Jacka Cygana” — wydarzenia, które dla wielu fanów polskiej piosenki było jednym z najważniejszych punktów programu.
Niestety, na scenę nie dotarł. W drodze do Opola wokalista uległ wypadkowi samochodowemu. Do kolizji doszło w sobotnie popołudnie, w okolicach Brodnicy — zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie artysta na co dzień mieszka.
Jak podają służby, muzyk podczas nieprawidłowego manewru wymijania uderzył w inny samochód, po czym odjechał z miejsca zdarzenia. Policja szybko ustaliła, że prowadził pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało 1,6 promila we krwi. Rynkowski usłyszał już zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.
„To dobry człowiek”. Mieszkańcy Zbiczna stają w obronie artysty
Mimo niechlubnego incydentu, sąsiedzi Ryszarda Rynkowskiego nie kryją sympatii dla swojego znanego mieszkańca. Jak mówią, to człowiek, który wielokrotnie okazywał im serce i angażował się w życie lokalnej społeczności.
— Znany jest, lubiany. Co jakiś czas widzę go w sklepie. Pomaga niektórym, udziela się. To dobry człowiek. Wrażliwy — mówi jedna z mieszkanek wsi w okolicy Zbiczna, która często spotyka piosenkarza podczas codziennych zakupów.
Sąsiad artysty, który prosi o zachowanie anonimowości, podkreśla, że Rynkowski jest integralną częścią lokalnej wspólnoty. Jednocześnie przyznaje, że gwiazdor ma swoje słabości.
— Trochę wywija, ale od lat jest częścią naszej wspólnoty — opowiada mężczyzna, nie zdradzając jednak szczegółów.
Gorzki incydent, wierna sympatia
Choć kolizja i jazda pod wpływem alkoholu rzuciły cień na wizerunek Ryszarda Rynkowskiego, mieszkańcy Zbiczna nie zamierzają go potępiać. W ich oczach to przede wszystkim sąsiad i człowiek, który nie raz wyciągał pomocną dłoń tam, gdzie była potrzebna.
Czy legendarny wokalista wróci na scenę w pełni sił i odbuduje zaufanie fanów? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie jeszcze poczekać.

