Wczoraj w studiu Polsatu przy ul. Łubinowej 4A w Warszawie odbył się press day „Must Be The Music”. Na miejscu pojawiły się największe redakcje i agencje medialne, by poznać najświeższe smaczki dotyczące powrotu kultowego talent show. Naszym rozmówcą był Dawid Kwiatkowski, który bez owijania w bawełnę opowiedział o tym, co czeka widzów.
Dawid Kwiatkowski o nowościach w programie
Dawid Kwiatkowski od razu zaznaczył, że w programie pojawiło się wiele muzyków.
jak sam przyznał:
Nowi uczestnicy z talentami, jakich jeszcze państwo nie widzieli. Po prostu świeża energia. Jedyne, co stare, to jurorzy — żartował Dawid Kwiatkowski.
Na pytanie, czy pojawi się ktoś, kto już teraz wygląda na pewniaka do wygranej, odpowiedział tajemniczo:
Jest ktoś, kto zapadnie w pamięci całej Polsce. Ale nie, nie jest faworytem. Wręcz… nie może wygrać.My już się jako jurorzy o to postaraliśmy. Postać sceniczna bardzo ciekawa, ale talentu brak.
Dawid o „talentach” w programie
Dawid Kwiatkowski przyznał, że w tym sezonie produkcja dostarczyła im wyjątkowo dużo „smaczków”, czyli uczestników, którzy przychodzą bez większych umiejętności, ale za to z ogromnym zapałem.
To rozluźnia atmosferę i pomaga przetrwać bardzo długie dni nagrań. Zazwyczaj mamy: talent, talent… i potem trzy bardzo ciekawe przypadki.
Jednocześnie nie ukrywa, że czasem jest mu po prostu… szkoda niektórych śmiałków.
Pytam ich: „Gdzie są wasi bliscy, którzy powinni wam powiedzieć, że to jednak nie jest muzyka?”. Bo oni często naprawdę śpiewają bardzo źle… A potem wracają do swojej miejscowości i muszą z tym żyć. Mam do nich dużo empatii.
Jak zdradził, czasem trafiają na osoby, które mimo czterech „nie” wciąż są zdziwione i nie rozumieją werdyktu.


Dawid Kwiatkowski o „MBTM”: „Dwa razy nie dostałem się do programu. Udało się za trzecim – jako juror”
























