Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Co wiadomo?

Katarzyna Pasztaleńska
5 min przeczytany
Edward Linde-Lubaszenko, fot. KAPIF

Edward Linde-Lubaszenko zmarł 8 lutego 2026 roku. Przyczyna jego śmierci nie została ujawniona. Wiadomo jednak, że do ostatnich miesięcy pozostawał czynny zawodowo — na scenie występował niemal do samego końca, co w środowisku teatralnym budzi dziś ogromny szacunek i poruszenie.

Jeszcze 21 września 2025 roku aktor wystąpił w Warszawie w Wesele, wcielając się w postać Stańczyka. Kilka tygodni później, 14 grudnia, poinformował o zakończeniu kariery aktorskiej. Dla wielu była to decyzja symboliczna — świadome, godne pożegnanie z zawodem, który wypełniał całe jego dorosłe życie.

Dorobek, który trudno objąć jedną liczbą

Kariera Edwarda Linde-Lubaszenki była imponująca nie tylko ze względu na długość, ale przede wszystkim na skalę. Debiutował na małym ekranie już w 1966 roku, a przez kolejne dekady konsekwentnie budował pozycję jednego z najbardziej charakterystycznych i wszechstronnych aktorów swojego pokolenia.

W sumie zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych oraz ponad 80 spektaklach Teatru Telewizji. Był wielokrotnie nagradzany — zarówno za konkretne role, jak i za całokształt działalności artystycznej oraz zasługi na polu kultury. Jego nazwisko stało się synonimem aktorskiego rzemiosła najwyższej próby.

Pedagog, dziekan, mistrz kilku pokoleń aktorów

Równolegle z intensywną pracą artystyczną Linde-Lubaszenko realizował się jako pedagog. Studiował, a od 1981 roku wykładał na Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie. Przez kilkanaście lat pełnił tam funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego, mając realny wpływ na kształtowanie kolejnych pokoleń aktorów.

Dla wielu absolwentów był nie tylko wykładowcą, lecz także autorytetem i mentorem — wymagającym, ale sprawiedliwym. Jego podejście do zawodu, etyki pracy i odpowiedzialności artysty do dziś jest wspominane w środowisku jako wzór.

Role, które przeszły do historii popkultury

Choć jego dorobek obejmował zarówno teatr, jak i kino artystyczne, Linde-Lubaszenko potrafił również trafić do masowej wyobraźni. Najlepszym tego przykładem jest postać Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina z filmu Poranek kojota — rola kultowa, cytowana i wspominana przez kolejne pokolenia widzów.

Jej wyjątkowym upamiętnieniem stał się pomnik Krzysztofa Jarzyny, który stanął w Szczecinie w 2021 roku. To rzadki przypadek, gdy filmowa postać zostaje uhonorowana w przestrzeni miejskiej — i najlepszy dowód na to, jak silnie aktor zapisał się w zbiorowej pamięci.

Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. ZASP zabiega o uroczystości państwowe

Śmierć aktora poruszyła nie tylko rodzinę i przyjaciół, lecz także całe środowisko artystyczne. Jak informuje Super Express, Związek Artystów Scen Polskich wystąpił z prośbą o zorganizowanie pogrzebu państwowego.

Nie jest to gest przypadkowy. Edward Linde-Lubaszenko sam przez lata pełnił funkcję przewodniczącego krakowskiego oddziału ZASP, aktywnie działając na rzecz środowiska aktorskiego. Stowarzyszenie chciałoby więc uhonorować go w sposób wyjątkowy.

Jak jednak odpowiedziano na zapytanie „Faktu”, decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

„Na razie nie jest to jeszcze zdecydowane. Nie mamy konkretnej informacji na ten temat” — przekazał ZASP.

Gdzie spocznie Edward Linde-Lubaszenko? Kilka miast w grze

Na ten moment nie są znane ani data, ani forma, ani nawet miejsce pochówku aktora, co budzi niepokój i smutek wśród fanów jego dorobku. Możliwości jest kilka, a każda z nich ma silne uzasadnienie biograficzne.

Pogrzeb państwowy, o który zabiega ZASP, mógłby odbyć się w Warszawie. Z drugiej strony, rodzina aktora spoczywa we Wrocławiu. Matka Edwarda, Emilia Roszkowska, została pochowana w 1983 roku na Cmentarzu Osobowickim. To właśnie we Wrocławiu Linde-Lubaszenko spędził dzieciństwo.

Najdłużej jednak — od czasu studiów — związany był z Krakowem. To tam tworzył, uczył i współtworzył środowisko teatralne przez dekady. Wszystkie te miasta są dziś naturalnie brane pod uwagę jako potencjalne miejsce ostatniego pożegnania.

Odejście, które zamyka ważny rozdział polskiej kultury

Śmierć Edwarda Linde-Lubaszenki to koniec epoki — aktora totalnego, który łączył teatr, film, telewizję i pedagogikę w jednym, spójnym życiu zawodowym. Choć wciąż nie znamy szczegółów dotyczących jego pogrzebu, jedno jest pewne: pamięć o nim pozostanie żywa — na scenach, w archiwach filmowych i w sercach widzów.

A pytanie „gdzie spocznie?” jest dziś nie tylko logistyczne. To pytanie o miejsce artysty w historii polskiej kultury.

Co myślisz?

Udostępnij ten artykuł
Uwielbiam komedie i muzykę popularną, chociaż nie stronię od klasycznej czy jazzowej. Spełniona zawodowo i prywatnie mama dwojga dzieci. "Cierpliwość jest podporą słabych, niecierpliwość ruiną silnych" – to moja życiowa dewiza.
Brak komentarzy
Złota Scena
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.