Świat muzyki rockowej pogrążył się w żałobie. Członkowie zespołu The Cure poinformowali o śmierci swojego wieloletniego współpracownika i muzyka, Perry’ego Bamonte. W oficjalnym komunikacie podkreślili, że był on „niezbędną częścią historii” legendarnej grupy. Artysta zmarł w trakcie Świąt Bożego Narodzenia, po krótkiej chorobie, we własnym domu.
- Poruszające pożegnanie zespołu. „Cichy, intensywny, niezwykle twórczy”
- Kim był Perry Bamonte? Muzyk, który współtworzył brzmienie The Cure
- Powrót po latach. Bamonte znów na scenie z The Cure
- Koncert w Londynie i nowy album. Symboliczne zwieńczenie drogi
- The Cure — legenda brytyjskiego rocka
- Artysta, który zostanie w pamięci fanów
- Co myślisz?
Poruszające pożegnanie zespołu. „Cichy, intensywny, niezwykle twórczy”
W opublikowanym oświadczeniu członkowie The Cure nie kryli emocji. Bamonte został zapamiętany jako osoba wyjątkowa — nie tylko ze względu na talent, ale także charakter.
Muzyk, jak podkreślono, był „cichy, intensywny, intuicyjny, niezawodny i niezwykle twórczy”. To właśnie te cechy sprawiły, że przez lata stanowił filar zespołu, zarówno na scenie, jak i w studiu nagraniowym.
Zespół przekazał, że Perry Bamonte „zmarł po przebyciu krótkiej choroby w swoim domu w trakcie Świąt Bożego Narodzenia”, co nadało tej informacji jeszcze bardziej przejmujący wymiar.
Kim był Perry Bamonte? Muzyk, który współtworzył brzmienie The Cure
Perry Bamonte przez lata odpowiadał za charakterystyczne, wielowarstwowe brzmienie The Cure. Grał na gitarze, sześciostrunowym basie oraz instrumentach klawiszowych, doskonale odnajdując się w mrocznej, emocjonalnej estetyce zespołu.
Był współautorem takich albumów jak:
- Wish
- Wild Mood Swings
- Bloodflowers
- Acoustic Hits
- The Cure
Do 2005 roku, kiedy opuścił zespół, zagrał z nim ponad 400 koncertów na całym świecie, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii grupy.
Powrót po latach. Bamonte znów na scenie z The Cure
Po wielu latach przerwy Perry Bamonte niespodziewanie wrócił do The Cure w 2022 roku. Dla fanów był to moment niezwykle emocjonujący — powrót muzyka symbolizował powrót do korzeni i klasycznego brzmienia zespołu.
Jak przypomnieli członkowie grupy, po reaktywacji Bamonte zagrał z nimi 90 koncertów, określanych jako „jedne z najlepszych w historii zespołu”. Kulminacją tej trasy był wyjątkowy występ w Londynie 1 listopada ubiegłego roku.
Koncert w Londynie i nowy album. Symboliczne zwieńczenie drogi
Londyński koncert miał szczególne znaczenie. Odbył się dokładnie w dniu premiery albumu Songs Of A Lost World — krążka, na który fani czekali aż 16 lat. Poprzednie studyjne wydawnictwo zespołu, 4:13, ukazało się bowiem w 2008 roku.
Dla wielu sympatyków The Cure był to wieczór historyczny — połączenie nowego materiału, legendarnego składu i emocji, które towarzyszyły zespołowi od dekad. Dziś wiadomo, że był to również jeden z ostatnich wielkich momentów Perry’ego Bamonte na scenie.
The Cure — legenda brytyjskiego rocka
The Cure to jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych brytyjskich grup rockowych w historii muzyki. Zespół istnieje nieprzerwanie od 1976 roku i uznawany jest za prekursora takich gatunków jak cold wave, new wave czy rock gotycki.
Ich twórczość ukształtowała całe pokolenia artystów i słuchaczy, a charakterystyczne, melancholijne brzmienie stało się znakiem rozpoznawczym zespołu na całym świecie.
Artysta, który zostanie w pamięci fanów
Śmierć Perry’ego Bamonte to ogromna strata nie tylko dla zespołu The Cure, ale także dla milionów fanów na całym świecie. Jego wkład w historię grupy, setki koncertów i albumy, które przeszły do kanonu muzyki rockowej, sprawiają, że jego nazwisko na zawsze pozostanie częścią tej legendy.
Jak podkreślili członkowie zespołu — bez niego historia The Cure nie byłaby taka sama.

























