Mikołaj Wrona nie żyje. Zmarł syn kapitana Tadeusza Wrony, który uratował 230 osób przed katastrofą samolotu z USA.
Mikołaj Wrona nie żyje
Zmarł Mikołaj Wrona. Pilot i syn słynnego kapitana miał 40 lat. Przegrał trwającą od miesięcy walkę z ostrą białaczką szpikową. W jego leczenie zaangażowała się niemal cała Polska, zbierając pieniądze na leczenie.
Wrona koszmarną diagnozę usłyszał dwa lata temu. Informację o jego śmierci przekazała Fundacja „Siepomaga”, która wspierała zbiórkę na leczenie syna kapitana Tadeusza Wrony. Do dnia zakończenia zbiórki wpłynęło ponad 800 tysięcy złotych.
Z wielkim żalem zawiadamiam, że dziś zmarł kpt. Mikołaj Wrona. Tak jak jego ojciec – Kapitan Tadeusz Wrona, spełnił marzenie o lataniu jako pilot pasażerski linii lotniczych. Wszystko wskazywało na to, że Mikołaj zwalczy białaczkę. Było bardzo blisko! Kondolencje dla rodziny kpt. Mikołaja Wrony, dla żony, dzieci, rodziców i siostry − czytamy na stronie siepomaga.pl

Mikołaj Wrona: choroba i leczenie
Mikołaj Wrona dowiedział się o swojej chorobie w 2021 roku. W ciągu dwóch lat przeszedł chemioterapie i dwa przeszczepy szpiku, jednak choroba powróciła.
Rodzina i przyjaciele zorganizowali zbiórkę na kosztowne leczenie za granicą, co pozwoliło rozpocząć terapię w renomowanych ośrodkach medycznych w Walencji.
Przez te ostatnie dwa lata przeszedł intensywne chemioterapie i dwa przeszczepy szpiku. To był czas przepełniony bólem, tęsknotą, ale też ogromną nadzieją na pokonanie tej choroby i wizją powrotu do rodziny i normalnego życia. To nas trzymało przy życiu. Ostatnie miesiące spędził z nami w domu, planowaliśmy powrót do normalnego życia, marzył o powrocie za stery samolotu i realizację kolejnych planów, które dwa lata były w zawieszeniu. Niestety, w październiku usłyszeliśmy druzgocącą wiadomość… Wznowa białaczki! – mówiła żona Mikołaja, prosząc o wsparcie finansowe.
Niestety, mimo wszelkich starań lekarzy i pozytywnego nastawienia, Mikołaj Wrona zmarł w wieku 40 lat.�
Co zrobił kapitan Tadeusz Wrona?
Był dzień Wszystkich Świętych 2011 r. Na warszawskim Okęciu miał wylądować samolot lecący do Polski z USA, ale pojawiły się komplikacje i nie udało się wysunąć podwozia. Mimo to prowadzący maszynę kapitan Tadeusz Wrona wylądował, ratując życie 230 osób, wśród nich piosenkarki – Magdy Steczkowskiej. Samolot leciał do Warszawy z Newarku w stanie New Jersey w USA.
