Nie żyje matka Anny Zejdler. „Wtedy pożegnała się z życiem”

Katarzyna Pasztaleńska
5 min przeczytany
Matka Anny Zejdler nie żyje

To jedna z tych wiadomości, które zatrzymują na chwilę codzienny bieg spraw. Anna Zejdler poinformowała w mediach społecznościowych o śmierci swojej mamy. Kobieta odeszła 1 lutego, a dziennikarka pożegnała ją niezwykle osobistym, pełnym bólu i wdzięczności wpisem.

Nie był to zwykły komunikat o stracie. To była intymna opowieść o miłości, tęsknocie i życiu naznaczonym ogromnym doświadczeniem – śmiercią męża w 2016 roku, po której, jak napisała Zejdler, jej mama już nigdy nie odzyskała dawnej radości.

„Wczoraj zmarła moja Mama”. Poruszające pożegnanie w mediach społecznościowych

Anna Zejdler zdecydowała się podzielić swoją stratą publicznie. W poście napisała wprost, że jej mama była dla niej kimś znacznie więcej niż tylko rodzicem:

„Wczoraj zmarła moja Mama — najlepsza przyjaciółka, najwierniejsza fanka, nauczycielka życia, pocieszycielka i bratnia dusza. Myślę, że odeszła jednak z tego świata w dniu śmierci Taty — 29 lutego 2016 roku. Żartowała często: martwię, się że serce mam zdrowe i długo jeszcze będę się tu męczyć. Może i serce miała z medycznego punktu widzenia zdrowe, ale rozdarte do tego stopnia, że nie zdołała go już posklejać”.

Te słowa pokazują, jak głęboka była więź między matką a córką – i jak wielkim ciosem dla całej rodziny była wcześniejsza śmierć ojca dziennikarki.

„Wtedy tak naprawdę pożegnała się z życiem”. Cień żałoby, który trwał latami

Zejdler wspomniała także moment sprzed dwóch lat, który – z dzisiejszej perspektywy – nabrał symbolicznego znaczenia:

„Dwa lata temu po raz pierwszy powiedziała coś o mężu używając czasu przeszłego. I wtedy tak naprawdę pożegnała się z życiem”.

To zdanie poruszyło wielu internautów. Pokazuje bowiem, jak silnie strata partnera może wpłynąć na psychikę i wewnętrzną kondycję człowieka – nawet wtedy, gdy ciało wciąż funkcjonuje.

Dla Anny Zejdler był to znak, że jej mama już wtedy zaczęła powoli odchodzić – nie fizycznie, ale emocjonalnie.

Lekcja empatii i siły. Kim była mama Anny Zejdler?

W dalszej części wpisu dziennikarka opisała, jak wiele zawdzięcza swojej mamie. Wspominała nie tylko jej ciepło, ale też niezwykłą siłę charakteru i podejście do ludzi.

„Pokazała mi, jak być dobrą matką. Nauczyła dawać, słuchać i wybaczać. Niczego się nie bała. […] Nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Do każdego, choćby był wrogo do niej nastawiony, wyciągała rękę, zachowując przy tym godność i pozostając wierną swoim wartościom”.

To portret kobiety, która żyła dla innych – z otwartym sercem i gotowością do pomocy, nawet wtedy, gdy sama zmagała się z bólem.

„Rzadko myślała o sobie”. Matczyna miłość bez granic

Anna Zejdler podkreśliła również, że jej mama zawsze stawiała potrzeby bliskich ponad własne:

„Rzadko myślała o sobie. Mam wrażenie, że istniała po to, by sprawiać mi przyjemność”.

Dziennikarka zauważyła, że to właśnie dzięki postawie rodziców udało jej się stworzyć dom pełen ciepła i miłości dla własnych dzieci. W jej słowach wybrzmiewa ogromna wdzięczność – za wartości przekazane w dzieciństwie, za przykład bezinteresowności i za codzienną obecność.

Wdzięczność zamiast goryczy. Ostatnie słowa wpisu

Choć cały post przepełniony jest żalem, Zejdler zakończyła go nutą wdzięczności. Podkreśliła, że wszystkie wspólne chwile z mamą pozostaną z nią na zawsze – jako wewnętrzny drogowskaz i źródło siły.

To pożegnanie nie było krzykiem rozpaczy. Raczej cichą, dojrzałą refleksją nad życiem, stratą i miłością, która nie kończy się wraz ze śmiercią.

Fala wsparcia od internautów. „Trzymaj się”

Pod emocjonalnym wpisem Anny Zejdler szybko pojawiły się setki komentarzy. Internauci składali kondolencje, dziękowali za szczerość i dzielenie się tak osobistymi wspomnieniami. Wielu pisało, że odnajduje w jej słowach własne doświadczenia związane z utratą bliskich.

W takich momentach widać, jak media społecznościowe – mimo wszystkich swoich wad – potrafią stać się przestrzenią realnego wsparcia.

Cisza po stracie, która zmienia wszystko

Śmierć rodzica zawsze zamyka pewien rozdział życia. Dla Anny Zejdler to także symboliczne domknięcie historii rozpoczętej dziewięć lat temu, gdy odszedł jej ojciec. Teraz – jak sama sugeruje – jej mama wreszcie do niego dołączyła.

Pozostają wspomnienia, wdzięczność i wartości, które będą żyły dalej w kolejnych pokoleniach.

Co myślisz?

Udostępnij ten artykuł
Uwielbiam komedie i muzykę popularną, chociaż nie stronię od klasycznej czy jazzowej. Spełniona zawodowo i prywatnie mama dwojga dzieci. "Cierpliwość jest podporą słabych, niecierpliwość ruiną silnych" – to moja życiowa dewiza.
Brak komentarzy
Złota Scena
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.