24 października odeszła w swoim domu w Los Angeles Jadwiga Barańska. Informację o jej śmierci przekazał mąż, Jerzy Antczak. Pożegnał ją też kolega z filmu Karol Strasburger.
Kreacja Barbary Niechcic w “Noce i dnie” to najlepsza rola Jadwigi Barańskiej. Scena z nenufarami przeszła do historii polskiej kinematografii. Wszyscy pamiętamy, jak Karol Strasburger wchodzi do stawu, aby zerwać lilie wodne.
Kiedy Jerzy Antczak zaproponował Karolowi Strasburgerowi zagranie roli Tolibowskiego aktor nie był entuzjastycznie do tego nastawiony.
– To była reakcja młodego człowieka, który marzy, żeby dostać dużą, ambitną rolę. Przeczytałem olbrzymi scenariusz i mówię sobie to epizodyczna postać, która tam się przewija od czasu do czasu. Tutaj właśnie pojawił się element zaufania do reżysera. Do jego pozycji, mądrości i doświadczenia. To wyjątkowy człowiek, który zrobił tak wiele w swojej branży. Wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia. Jego emocje, żarliwość, z jaką realizował ten film. Jerzy Antczak miał wszystko przemyślane, żył tym projektem. Jak on mi zaczął opowiadać, kim będę, jaką mam rolę. Wtedy pomyślałem, jak mogłem kręcić nosem? Wyznał tylko: „zostaw to mnie, a ty rób, co należy do ciebie”.

Tylko ona mogła zagrać Barbarę Niechcic
Jadwiga Barańska zdobyła serca publiczności rolą Barbary Niechcic, mimo że krytycy nie byli początkowo dla niej łaskawi. Film zyskał także uznanie na arenie międzynarodowej – po latach “Noce i dnie” zostały uznane za jedno z dziesięciu najlepszych dzieł w szerokoformatowej kinematografii. Film ten był trzecią produkcją, który w latach 70 została nominowana do Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny. Aktorzy i reżyser pojechali do Hollywood, ale nie wygrali. Mimo tego ludzie stali godzinami, aby zobaczyć „Noce i dnie” w USA.

Kiedy odeszła Jadwiga Barańska, która nie dawno skończyła 89 lat, głos zabrał Karol Strasburger, który ciepło ją pożegnał.
– Byliśmy z Jadzią połączeni naszą rolą filmową. Scena, w której przynoszę jej nenufary na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Takich rzeczy się nie zapomina. Myślę też, że jej rola będzie znana przez wiele pokoleń. Była wspaniałą aktorką i osobą, która pokazywała jak żyć w miłości do swojego męża. Tworzyli parę niesamowicie ciepłą i bardzo związaną ze sobą. I tutaj dochodzę do momentu, który znam bardzo dokładnie. Jurek został sam w tej chwili. Jest mu bardzo ciężko, bo długo walczył długo zdrowie i życie swojej żony. Myślę, że to jemu teraz należy się wielkie wsparcie. Wokół ma przyjaciół, którzy pamiętają o nim i są z nim w tych ciężkich chwilach. Chciałem powiedzieć Jurkowi, że jestem z nim i myślę o nim. Ogarnia mnie smutek, bo wiem, że ci którzy zostają mają gorzej. Niestety każdy z nas odchodzi prędzej czy póżniej. Takie są koleje losu – wyznaje aktor dla Złotej sceny.
