Co postawiono na grobie Elżbiety Zającówny w rocznicę śmierci?

Katarzyna Pasztaleńska
5 min przeczytany
Elżbieta Zającówna, fot. ONS

Elżbieta Zającówna od najmłodszych lat wiedziała, że jej miejsce jest na scenie. Teatr i film były dla niej nie tylko zawodem, ale także sposobem na życie. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie zadebiutowała z przytupem — w kultowym filmie „Vabank” w reżyserii Juliusza Machulskiego.

Ten debiut stał się dla młodej aktorki trampoliną do kariery. Choć rola była niewielka, w branży szybko dostrzeżono jej ekranową charyzmę, wdzięk i naturalność. Wkrótce potem zaczęła pojawiać się w coraz większej liczbie produkcji telewizyjnych i filmowych, zdobywając sympatię widzów w całym kraju.

Rola, która uczyniła ją ikoną. Hanka Trzebuchowska i złota era polskich seriali

Wielki przełom przyszedł wraz z serialem „Matki, żony i kochanki”, który w latach 90. podbił serca milionów Polaków. Elżbieta Zającówna wcieliła się w rolę Hanki Trzebuchowskiej, postaci, z którą utożsamiały się kobiety w całej Polsce — ciepłej, silnej, ale jednocześnie kruchej i pełnej emocji.

Serial wyznaczył nowy standard w polskiej telewizji, a sama Zającówna stała się jego wizytówką. Jej kreacja była subtelna i prawdziwa — widzowie wierzyli jej każdemu gestowi, każdej łzie, każdemu uśmiechowi.

Po sukcesie „Matek, żon i kochanek” aktorka pojawiała się w kolejnych popularnych produkcjach, takich jak „Marzenia do spełnienia” czy „Na dobre i na złe”. Zawsze wnosiła do nich to samo — ciepło i szczerość, które czyniły ją wyjątkową wśród koleżanek po fachu.

Skromność, klasa i pogoda ducha

Ci, którzy znali Elżbietę Zającównę prywatnie, wspominają ją jako osobę niezwykle skromną i życzliwą. Nie szukała blasku fleszy, nie walczyła o rozgłos. Wolała spokój, teatr, przyjaciół i swoją publiczność, której była wierna do końca.

Zawsze uśmiechnięta, serdeczna, z dystansem do siebie i świata. Nawet w ostatnich latach, gdy zmagała się z poważną chorobą, nie traciła pogody ducha.

Była taka skromna… Taka nieżądająca od ludzi. Bez jakiegoś zarozumiałego ego. Była naprawdę niesamowita — wspominała jej przyjaciółka Małgorzata Potocka w rozmowie z „Faktem”.

Ostatnie pożegnanie. Kraków żegna Zającównę

Elżbieta Zającówna zmarła 28 października 2024 roku w wieku 66 lat. Jej odejście wstrząsnęło środowiskiem artystycznym i tysiącami widzów, którzy przez dekady śledzili jej role. Aktorkę pochowano na cmentarzu Grębałowskim w Krakowie, wśród wielu znanych artystów i twórców.

Podczas pogrzebu nie zabrakło wzruszających słów i wspomnień. Jej przyjaciele mówili o niej jako o „człowieku światła”, który nawet w trudnych chwilach potrafił dodać innym siły.

Co postawiono na grobie Elżbiety Zającówny w pierwszą rocznicę śmierci?

Rok po śmierci Elżbiety Zającówny jej grób wygląda zupełnie inaczej. Jak informuje portal Fakt, na cmentarzu pojawiła się nowa, elegancka płyta nagrobna, a obok niej wyjątkowy element — granitowa książka z portretem aktorki i wzruszającym cytatem.

To niezwykłe upamiętnienie zostało ufundowane przez wiernego fana artystki, Łukasza z Wrześni, który w ten sposób chciał wyrazić wdzięczność za lata emocji, jakie dawała swoim widzom.

Na pamiątkowej tablicy wyryto słowa:

„Piękna dusza, wspaniała kobieta, Elżbieta Zającówna. Z wdzięcznością za optymistyczny permanentny uśmiech. Za wspomnienia o fantastycznych kreacjach aktorskich oraz biesiadnej estrady – Wielbiciele Twojego Talentu. W ludzkiej pamięci będziesz żyła wiecznie! – Łukasz z Wrześni.”

To rzadki gest — nie od instytucji kultury, nie od władz miasta, ale od zwykłego człowieka, który po prostu pamiętał.

Miejsce pamięci, które żyje

Grób Elżbiety Zającówny jest dziś pełen kwiatów, zniczy i symbolicznych pamiątek. Odwiedzają go zarówno najbliżsi, jak i fani, którzy wychowali się na jej filmach i serialach.

Wielu z nich zostawia na mogile drobne bileciki z podziękowaniami. Niektórzy przynoszą fotografie z planów filmowych, inni małe maski teatralne. To właśnie takie gesty pokazują, jak ogromny ślad pozostawiła po sobie Zającówna — nie tylko jako aktorka, ale jako człowiek.

Aktorka, która nie potrzebowała głośnych słów

Elżbieta Zającówna należała do pokolenia artystów, którzy tworzyli z pasji, a nie z potrzeby rozgłosu. Nie zabiegała o popularność — to popularność znalazła ją sama.

Jej talent i charyzma sprawiały, że każda rola była wiarygodna. Potrafiła jednym spojrzeniem wyrazić więcej niż inni całym monologiem. Dlatego właśnie publiczność wciąż o niej pamięta, a granitowa książka na jej grobie stała się symbolem wdzięczności widzów.

„W ludzkiej pamięci będziesz żyła wiecznie”

Choć minął rok od jej śmierci, Elżbieta Zającówna wciąż pozostaje obecna — w sercach fanów, na ekranach, w powtórkach seriali, w których jej postacie wciąż wzruszają i inspirują.

Jej uśmiech, naturalność i spokój przypominają, że prawdziwa sztuka nie przemija. Zostaje — tak jak zostaje pamięć o Elżbiecie Zającównie, aktorce, która żyła z klasą, grała z sercem i odeszła w ciszy, pozostawiając po sobie światło.

Co myślisz?

Udostępnij ten artykuł
Uwielbiam komedie i muzykę popularną, chociaż nie stronię od klasycznej czy jazzowej. Spełniona zawodowo i prywatnie mama dwojga dzieci. "Cierpliwość jest podporą słabych, niecierpliwość ruiną silnych" – to moja życiowa dewiza.
Brak komentarzy
Złota Scena
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.