Elżbieta Zającówna od najmłodszych lat wiedziała, że jej miejsce jest na scenie. Teatr i film były dla niej nie tylko zawodem, ale także sposobem na życie. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie zadebiutowała z przytupem — w kultowym filmie „Vabank” w reżyserii Juliusza Machulskiego.
- Rola, która uczyniła ją ikoną. Hanka Trzebuchowska i złota era polskich seriali
- Skromność, klasa i pogoda ducha
- Ostatnie pożegnanie. Kraków żegna Zającównę
- Co postawiono na grobie Elżbiety Zającówny w pierwszą rocznicę śmierci?
- Miejsce pamięci, które żyje
- Aktorka, która nie potrzebowała głośnych słów
- „W ludzkiej pamięci będziesz żyła wiecznie”
- Co myślisz?
Ten debiut stał się dla młodej aktorki trampoliną do kariery. Choć rola była niewielka, w branży szybko dostrzeżono jej ekranową charyzmę, wdzięk i naturalność. Wkrótce potem zaczęła pojawiać się w coraz większej liczbie produkcji telewizyjnych i filmowych, zdobywając sympatię widzów w całym kraju.
Rola, która uczyniła ją ikoną. Hanka Trzebuchowska i złota era polskich seriali
Wielki przełom przyszedł wraz z serialem „Matki, żony i kochanki”, który w latach 90. podbił serca milionów Polaków. Elżbieta Zającówna wcieliła się w rolę Hanki Trzebuchowskiej, postaci, z którą utożsamiały się kobiety w całej Polsce — ciepłej, silnej, ale jednocześnie kruchej i pełnej emocji.
Serial wyznaczył nowy standard w polskiej telewizji, a sama Zającówna stała się jego wizytówką. Jej kreacja była subtelna i prawdziwa — widzowie wierzyli jej każdemu gestowi, każdej łzie, każdemu uśmiechowi.
Po sukcesie „Matek, żon i kochanek” aktorka pojawiała się w kolejnych popularnych produkcjach, takich jak „Marzenia do spełnienia” czy „Na dobre i na złe”. Zawsze wnosiła do nich to samo — ciepło i szczerość, które czyniły ją wyjątkową wśród koleżanek po fachu.
Skromność, klasa i pogoda ducha
Ci, którzy znali Elżbietę Zającównę prywatnie, wspominają ją jako osobę niezwykle skromną i życzliwą. Nie szukała blasku fleszy, nie walczyła o rozgłos. Wolała spokój, teatr, przyjaciół i swoją publiczność, której była wierna do końca.
Zawsze uśmiechnięta, serdeczna, z dystansem do siebie i świata. Nawet w ostatnich latach, gdy zmagała się z poważną chorobą, nie traciła pogody ducha.
— Była taka skromna… Taka nieżądająca od ludzi. Bez jakiegoś zarozumiałego ego. Była naprawdę niesamowita — wspominała jej przyjaciółka Małgorzata Potocka w rozmowie z „Faktem”.
Ostatnie pożegnanie. Kraków żegna Zającównę
Elżbieta Zającówna zmarła 28 października 2024 roku w wieku 66 lat. Jej odejście wstrząsnęło środowiskiem artystycznym i tysiącami widzów, którzy przez dekady śledzili jej role. Aktorkę pochowano na cmentarzu Grębałowskim w Krakowie, wśród wielu znanych artystów i twórców.
Podczas pogrzebu nie zabrakło wzruszających słów i wspomnień. Jej przyjaciele mówili o niej jako o „człowieku światła”, który nawet w trudnych chwilach potrafił dodać innym siły.
Co postawiono na grobie Elżbiety Zającówny w pierwszą rocznicę śmierci?
Rok po śmierci Elżbiety Zającówny jej grób wygląda zupełnie inaczej. Jak informuje portal Fakt, na cmentarzu pojawiła się nowa, elegancka płyta nagrobna, a obok niej wyjątkowy element — granitowa książka z portretem aktorki i wzruszającym cytatem.
To niezwykłe upamiętnienie zostało ufundowane przez wiernego fana artystki, Łukasza z Wrześni, który w ten sposób chciał wyrazić wdzięczność za lata emocji, jakie dawała swoim widzom.
Na pamiątkowej tablicy wyryto słowa:
„Piękna dusza, wspaniała kobieta, Elżbieta Zającówna. Z wdzięcznością za optymistyczny permanentny uśmiech. Za wspomnienia o fantastycznych kreacjach aktorskich oraz biesiadnej estrady – Wielbiciele Twojego Talentu. W ludzkiej pamięci będziesz żyła wiecznie! – Łukasz z Wrześni.”
To rzadki gest — nie od instytucji kultury, nie od władz miasta, ale od zwykłego człowieka, który po prostu pamiętał.
Miejsce pamięci, które żyje
Grób Elżbiety Zającówny jest dziś pełen kwiatów, zniczy i symbolicznych pamiątek. Odwiedzają go zarówno najbliżsi, jak i fani, którzy wychowali się na jej filmach i serialach.
Wielu z nich zostawia na mogile drobne bileciki z podziękowaniami. Niektórzy przynoszą fotografie z planów filmowych, inni małe maski teatralne. To właśnie takie gesty pokazują, jak ogromny ślad pozostawiła po sobie Zającówna — nie tylko jako aktorka, ale jako człowiek.
Aktorka, która nie potrzebowała głośnych słów
Elżbieta Zającówna należała do pokolenia artystów, którzy tworzyli z pasji, a nie z potrzeby rozgłosu. Nie zabiegała o popularność — to popularność znalazła ją sama.
Jej talent i charyzma sprawiały, że każda rola była wiarygodna. Potrafiła jednym spojrzeniem wyrazić więcej niż inni całym monologiem. Dlatego właśnie publiczność wciąż o niej pamięta, a granitowa książka na jej grobie stała się symbolem wdzięczności widzów.
„W ludzkiej pamięci będziesz żyła wiecznie”
Choć minął rok od jej śmierci, Elżbieta Zającówna wciąż pozostaje obecna — w sercach fanów, na ekranach, w powtórkach seriali, w których jej postacie wciąż wzruszają i inspirują.
Jej uśmiech, naturalność i spokój przypominają, że prawdziwa sztuka nie przemija. Zostaje — tak jak zostaje pamięć o Elżbiecie Zającównie, aktorce, która żyła z klasą, grała z sercem i odeszła w ciszy, pozostawiając po sobie światło.

























