Sopot, muzyka, emocje i momenty refleksji. Tak w skrócie można podsumować tegoroczną edycję Polsat Hit Festiwalu, który już na stałe wpisał się w kalendarz polskich wydarzeń muzycznych. Publiczność, zgromadzona w Operze Leśnej, mogła podziwiać występy największych gwiazd polskiej sceny, a każda z nich wniosła na scenę coś wyjątkowego. Wśród artystów, którzy zaprezentowali się przed sopocką publicznością, znalazły się takie nazwiska jak Maryla Rodowicz, Roxie Węgiel, Doda, a także niezmiennie charyzmatyczna Edyta Górniak.
Jej występ, jak zwykle dopracowany wokalnie i emocjonalnie, był tylko wstępem do tego, co wydarzyło się później. Tuż po zejściu ze sceny artystka udała się do strefy medialnej, gdzie udzieliła krótkiego, ale znaczącego wywiadu portalowi „Świat Gwiazd”. To właśnie wtedy padły słowa, które odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych i wywołały falę komentarzy – zarówno pełnych zrozumienia, jak i krytyki.
Wojna w Ukrainie i… empatia wobec rosyjskich artystów?
Podczas rozmowy z dziennikarzem Górniak odniosła się do globalnego kontekstu politycznego – trwającej od 2022 roku wojny w Ukrainie i sytuacji, w jakiej znaleźli się rosyjscy artyści oraz ludzie kultury. Choć nie była szczególnie wylewna, jej słowa zawierały osobistą refleksję na temat konsekwencji konfliktów zbrojnych dla świata sztuki:
„Nie uważam, że cokolwiek powinniśmy kiedykolwiek traktować tak jednoznacznie, to znaczy… No nie wiem, w takim wielkim kraju jak Rosja jest mnóstwo artystów, którzy stracili pracę, stracili nadzieję, stracili możliwość podróżowania i kontraktów międzynarodowych. Mnie jest ich szkoda. Wiadomo, jaka jest sytuacja…” – powiedziała w rozmowie z „Światem Gwiazd”.
Jej słowa wywołały mieszane reakcje – część internautów wyraziła wdzięczność za próbę spojrzenia na sytuację z ludzkiej, niepolitycznej perspektywy. Inni z kolei uznali tę wypowiedź za nieadekwatną i zbyt łagodną w obliczu brutalności działań rosyjskich wojsk.
Duchowe przesłanie zamiast deklaracji politycznych
Edyta Górniak nigdy nie kryła swojego przywiązania do wartości duchowych i religijnych. Również tym razem nie zabrakło odniesienia do głębszych przemyśleń, które – jak sama twierdzi – czerpie z nauk Jezusa Chrystusa. Podczas wywiadu przytoczyła słowa, które dla niej samej są drogowskazem w trudnych czasach:
„Ja kiedyś przeczytałam takie słowa Chrystusa: 'Jeśli chcesz pokoju, bądź pokojem’. Jeśli nie będziemy pokojem, jeśli będziemy szukali konfliktów (…) to to się nigdy nie skończy” – dodała, kończąc swoją wypowiedź z wyraźną nutą zadumy.
Dla wielu fanów artystki ta wypowiedź była potwierdzeniem jej duchowej wrażliwości i przekonania, że sztuka i człowieczeństwo powinny być ponad polityką. Dla innych – próbą ucieczki od jednoznacznych ocen moralnych i społecznych.
Słowa, które dzielą i jednoczą
Choć wystąpienie Edyty Górniak miało miejsce w kontekście muzycznego święta, stało się nieoczekiwanie punktem wyjścia do szerszej dyskusji o odpowiedzialności artystów w czasach konfliktów. Czy powinno się oddzielać człowieka od narodu? Czy kultura może istnieć niezależnie od polityki? A może właśnie teraz najbardziej potrzebujemy głosu artystów, którzy będą przypominać o współczuciu i pokoju – bez względu na narodowość?
Jedno jest pewne – Górniak, jak zawsze, pozostaje sobą: bezkompromisowa, duchowa i gotowa mówić to, co myśli – nawet jeśli nie zawsze spotyka się to z jednomyślnym odbiorem.

