Anna Samusionek od lat jest jedną z bardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina i seriali. Choć publiczność zna ją głównie z roli Ilony Zdybickiej w „Na Wspólnej”, aktorka ma na koncie wiele zawodowych doświadczeń — także tych, o których dziś mówi otwarcie, by dać siłę innym kobietom.
„Pamiętam to do dziś…” — bolesna scena sprzed lat
Niedawno Anna Samusionek świętowała 30-lecie ukończenia szkoły teatralnej. W rozmowie z Plejadą wróciła pamięcią do swoich pierwszych zawodowych kroków — i jednej z sytuacji, którą do dziś wspomina z dreszczem.
— W trakcie jednej z prób rosyjski aktor, bez wcześniejszych ustaleń, zaczął rozpinać mi bluzkę i pakować rękę pod mój biustonosz. Nie miało to nic wspólnego z wizją reżysera — wyznała.
— Pamiętam, że gwałtownie się wtedy zerwałam i odsunęłam go od siebie. Na szczęście reżyser stanął po mojej stronie.
Mimo wsparcia, przeżycia długo nie dawały jej spokoju:
— Po powrocie do domu przez dwie godziny nie byłam w stanie powiedzieć mężowi, co mnie spotkało. Nawet nie chcę myśleć, co przeżywają ofiary molestowania czy gwałtów, skoro ten „epizod” tak mocno nadal we mnie tkwi.
Rola w „Smoleńsku” i polityczne konsekwencje
Choć w jej dorobku nie brakuje popularnych produkcji, to właśnie film „Smoleńsk” wzbudził wokół Samusionek sporo emocji. Aktorka przyznaje, że w tamtym czasie otwarcie sprzeciwiała się politycznemu wykorzystywaniu katastrofy smoleńskiej.
— Protestowałam przeciwko „zawłaszczaniu” tego dramatu przez Jarosława Kaczyńskiego. Moje nazwisko podczas premiery filmu nawet nie padło. Zupełnie jakby mnie tam nie było — opowiadała Plejadzie.
Później musiała mierzyć się z internetowym hejtem.
— Przed wyborami jasno deklarowałam, że głosuję na demokratycznych kandydatów, publikowałam zdjęcia i filmy z marszów. Ktoś w sieci wypominał mi „Smoleńsk” i sugerował, że powinnam przeprosić społeczeństwo.
Wartości ponad podziały
Samusionek nie ukrywa, że mocno angażuje się w tematy społeczne: walczy o prawo do aborcji, prawa osób LGBT+ i związki partnerskie. Jednocześnie otwarcie mówi o swojej wierze — należy do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Jednak, jak podkreśla, nie łączy religii z polityką:
— Kościoły mogą regulować zasady moralne według swoich doktryn, ale państwo powinno być równe i otwarte dla wszystkich.
„Na związek jestem otwarta i gotowa”
Choć życie zawodowe trzyma w ryzach, Anna Samusionek nie ukrywa, że prywatnie marzy o miłości.
— Na drugie dziecko jest już zdecydowanie za późno. Odkąd Mia do mnie wróciła, przestałam o tym myśleć. Ale na związek jestem absolutnie otwarta i gotowa. Myślę, że dobrze by mi zrobił — przyznała, żartując, że powinna pójść po radę do Beaty Tadli albo znaleźć dobrą swatkę.
Nie planuje jednak szukać szczęścia w internecie.
— Piszą do mnie różni mężczyźni na Instagramie, ale mam duży dystans do takich kontaktów. Jako osoba publiczna muszę być podwójnie ostrożna.
Zapytana o konto na Tinderze, wybucha śmiechem:
— Już widzę te nagłówki w tabloidach! Radzę sobie w pojedynkę całkiem nieźle, więc mężczyzna musiałby naprawdę wnieść coś ekstra.
Jaki powinien być kandydat na partnera? Samusionek zdradza z przymrużeniem oka:
— Młody, wysoki, przystojny, obyty międzynarodowo, znać dobrze angielski, a najlepiej dwa języki. 2025 niech będzie rokiem miłości!

